piątek, 30 kwietnia 2010

Kryptonim „Wezera”

Gdy 3 września 1939 roku Francja i Anglia wypowiedziały Niemcom wojnę, jedynie Polacy przyjęli to z wielką euforią. Niestety, Polska z góry została skazana na klęskę. Politycy zachodni liczyli, że następnym przeciwnikiem Hitlera w wojnie zostanie Rosja Sowiecka. 9 kwietnia 1940 roku Adolf Hitler rozwiał nadzieje zachodu na takie rozwiązanie w dniu tym bowiem Niemcy rozpoczęły ćwiczenia pod kryptonimem „Wezera”. Pod tym kryptonimem kryła się inwazja na Danię i Norwiegię.

Skandynawia pojawiła się po raz pierwszy w planach wojennych Adolfa Hitlera w dniu 10 października 1939 roku. Spotkał się on wówczas z admirałem Krigsmarine, Raederem. Ten pokrótce omówił znaczenie Norwegii dla gospodarki Niemiec. Raeder miał jeszcze w pamięci słabość niemieckiej gospodarki w czasie I wojny światowe. Jedna z jej przyczyn była niemożliwość korzystania z portów leżących między innymi w Skandynawii. Obecnie doszła jeszcze kwestia rudy żelaza.

Raeder w czasie narady starał się zachowywać raczej chłodno i spokojnie. Na chłodno przedstawił problem:

- Po pierwsze, panowanie nad Norwegią zapewniała Luftwaffe i Kriegsmarine wyjście na Atlantyk. Dowiodły tego późniejsze działania.

- Po drugie, przez Norwegię przewożono szwedzką rudę żelaza, a ta nabierała coraz większego znaczenia dla niemieckiej gospodarki.

Admirał wyszedł jednak z narady niezadowolony. Tym razem Hitler zbagatelizował problem. Lecz jednak z nieoczekiwaną pomocą przyszła pogoda. W listopadzie 1939 roku zamarzła Zatoka Botnicka. Ruda żelaza nie mogła dotrzeć do Niemiec. Przewiezienie jej przez Narvik, wzdłuż wybrzeży Norwegii, ale pod brytyjskimi działami i bombami nie było szczęśliwym rozwiązaniem. A brak rudy oznaczało brak nowych dział, samolotów, czołgów i innych sprzętów wojskowych. Bez nich prowadzenie wojny byłoby niemożliwe. W 1940 roku Niemcy potrzebowały 15 milionów ton rudy żelaza, z czego 11,5 miliona ton planowały zakupić w Szwecji. Szwedzki port Lulea nie był w stanie jej przeładować, pozostał więc tylko Narvik.

Aby przyśpieszyć konkretne działania w Norwegii, Raeder nawiązał kontakt z mało znanym wówczas majorem armii norweskiej Vidkunem Quislingiem. Był on przywódcą faszystowskiej Partii Jedności Narodowej. W czasie rozmów z admirałem Quisling zapewniał:

„Oczywiście, jeżeli otrzymamy wsparcie z Niemiec, nie widzę żadnych przeszkód na drodze do zdobycia władzy przez moją partię”.

Te słowa przemówiły do Hitlera. Nie rozpraszając sił na zachodzie, mógł upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. 14-18 grudnia 1939 roku Hitler spotkał się trzykrotnie z Quislingiem. W efekcie tych spotkań Hitler wydał rozkaz dlaOKW: przygotować plany zajęcia Danii i Norwegii . Plan nazwano „Ćwiczenia Wezera”. Quisling za współpracę otrzymał od Niemców 200 tysięcy marek w złocie z przeznaczeniem na „propagandę”.

Działania przeciwko Norwegii były wymierzone przede wszystkim w Wielką Brytanię. Niemcy liczyły na swoją bezkarność. Ale Lord Admiralicji Winston Churchill robił wszystko, aby zwrócić uwagę na niebezpieczeństwo ze strony Niemiec. To na rozkaz Churchilla doszło do incydentu na norweskich wodach, wówczas niedostępnych dla działań wojennych. W lutym 1940 roku okręt niemiecki, mający na swoim pokładzie angielskich marynarzy wziętych do niewoli, płynął wzdłuż brzegów norweskich. Churchill wiedząc o tym rozkazał przechwycić okręt. Tak więc się stało . Brytyjski niszczyciel „Cossack” odbił 300 jeńców. Norwegia zgłosiła protest uznając to działanie za pogwałcenie jej wód terytorialnych, a Hitler stwierdził, iż nie jest ona w stanie bronić swej neutralności.

W Berlinie przygotowania nabrały tempa. 20 lutego 1940 roku generał Nikolaus von Falkenhorst został mianowany dowódcą sił przeznaczonych do okupacji Norwegii. Głównym atutem Niemców miało być zaskoczenie. Wojska koncentrowano w dużej tajemnicy.

Trzeciego kwietnia wszystkie okręty z oddziałami desantowymi wypłynęły w kierunku norweskich fiordów. Piątego kwietnia Chamberlain, przekonany o swojej przewadze, powiedział, że „Hitler spóźnił się na autobus”. Ósmego kwietnia na rozkaz Churchilla rozpoczęto minowanie wód terytorialnych Norwegii. Niestety jak się okazało to Anglicy spóźnili się. Niemieckie okręty bowiem znajdowały się już na pozycjach wyjściowych gotowe do przeprowadzenia desantu.

Dziewiątego kwietnia o godzinie 5.10 wojska niemieckie wkroczyły do Danii. Ten mały kraj został zajęty praktycznie bez walki. Król duński Chrystian X kilka minut po godzinie dziewiątej zgodził się na kapitulację. Formalnie władzę nadal sprawował król, a Dania zachowała suwerenność. Wraz z upływem czasu Niemcy zapomnieli jednak o tych formalnościach.

Tego samego dnia niemiecki desant wylądował w Norwegii. Niemcy zdołali opanować wszystkie ważniejsze porty i lotniska. Armia norweska była zbyt słaba, aby mogła przeciwstawić się niemieckiej potędze. W powietrzu panowali Niemcy. Norwegowie posiadali 150 samolotów, zostały one zniszczone na lotniskach albo zostały przechwycone przez niemiecką armię. Należy zauważyć, że jedynie 15 samolotów Curtiss Mohawk, amerykańskiej produkcji, mogło sprostać wymogom współczesnej walki z niemieckimi maszynami typu Messerschmitt. Niestety nie miały one nawet okazji aby wzbić się w powietrze.

Alianci wspomogli Norwegię korpusem ekspedycyjnym. Ale atak na Francję przesądził los Norwegii. Znaczący udział w tych walkach w Norwegii miała Polska Samodzielna Brygada Strzelców Podhalańskich. Ona też jak jedna z ostatnich odpłynęła z portu Narvik. Było to ósmego czerwca 1940 roku. Był to ostatni dzień walk w Norwegii.

Z upływem czasu Adolf Hitler coraz bardziej interesował się Norwegią. To zainteresowanie przerodziło się w obsesję. Gdy w 1945 roku Niemcy chyliły się ku upadkowi, w Norwegii stacjonowało 17 niemiecki dywizji, wypoczętych i gotowych do walki. Ale Hitler nie wyraził zgody na ich przerzucenie na front wschodni. W styczniu 1945 roku na froncie wschodnim liczącym prawie 1100 kilometrów znajdowało się w odwodzie jedynie 12 dywizji. Z pewnością jest to jeszcze jedna zagadka, którą Hitler zabrał ze sobą do grobu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz